Moje robótki, moje zainteresowania.
piątek, 22 lutego 2008
Zabawa „Podaj dalej”

Na blogach rozpowszechnia się zabawa, w której może uczestniczyć każdy kto pisze bloga. Ja również za sprawą maknety (http://mr3.blox.pl) postanowiłam wziąć w niej udział i tym samym ogłaszam zasady oraz zapraszam do udziału.

 

3 osoby, które zostawią komentarz pod tym wpisem, w ciągu 365 dni dostaną ode mnie własnoręcznie wykonany upominek

Osoba biorąca udział w zamian za zgłoszenie się u mnie musi na swoim blogu ogłosić „podaj dalej” no i tym samy zrobić 3 upominki J

Zapraszam.
środa, 20 lutego 2008
Ratusz w Zamościu - koniec

Uporałam się z backstitchami i zakończyła projekt pod tytułem „Ratusz w Zamościu”

 

 

Teraz tylko pozostała oprawa i gotowy może wędrować do adresata.

Haftowałam na kanwie 18ct w kolorze ecru, czego niestety nie widać na zdjęciu co spowodowało, że zniknęły również białe chmurki. Wyszywałam muliną Ariadna - jedną nitką, stąd widoczne są prześwity, ale dwoma nitkami byłoby trudno, gdyż były krzyżyki w kształcie prostokąta wielkości połowy zwykłego krzyżyka, byłoby za grubo.

Różności

Kolejny numer The Word of Cross-Stitching

Dziś w Empiku trafiłam na kolejny numer The World of Cross-Stitching

 

Skusiłam się na schemat Kubusia Puchatka z Prosiaczkiem – myślę, że będzie super na kwadracik kołderkowy. A poza tym jest wiele wzorów na kartki z okazji Dnia Matki, gdyż w Wielkiej Brytanii i Irlandii to święto obchodzone jest dokładnie 3 tygodnie przed Niedzielą Wielkanocną.

 

Haft geometryczny

Na stronie DMC pod linkiem

http://www.dmc.com/majic/pageServer/15010001cj/en/Geometry-free-charts.html 

znalazłam bardzo proste, ale zarazem efektowne wzory do wyhaftowania - jak już komuś znudzą się krzyżyki J

 

sobota, 16 lutego 2008
Przygotowania do lata...

Żeby lato mnie nie zaskoczyło z kupionego niedawno Kocurka robię chustę na chłodne, letnie wieczory.

Jest jej niewiele, ale szybko się robi, bo wzór jest prosty, ażurowy.

Niestety zdjęcie nienajlepsze, ale mimo kilku zdjęć w różnych ujęciach nie było z czego wybierać L

czwartek, 14 lutego 2008
Walentynki - część 3

Przedstawiłam już moje Walentynki, a teraz czas na deser – wiadomo, że zawsze jest najlepszy.

Przeglądając strony z pracami wykonanymi w technice scrapbooking, przyszło mi do głowy, że przecież to co robi moja córka z papieru, kleju i innych rzeczy, które ma pod ręką to nic innego tylko właśnie scrapbooking. Usiadłyśmy więc do komputera celem wspólnego zasięgnięci wiedzy o ww. technice. Po obejrzeniu kilku stron dziecię zabrało się za produkcję walentynki dla Tatusia. Rolę, jaką ja pełniłam w tym przedsięwzięciu można określić jako dostarczyciel materiałów, gdyż powyciągałam wszystko to, co sama kiedyś nabyłam z nadzieją, że znajdę czas na scrapbooking. Czasu nie znalazłam, ale materiały zostały wykorzystane. Oto walentynka dla Taty, pomysł i wykonanie - córka:

Dla niewtajemniczonych: moja córka ma 5,5 roku.

Oczywiście dziecko tak się rozpędziło w pracy, że resztka tektury jaka została po odcięciu kawałka dla Taty, została przecięta na pół z przeznaczeniem na walentynki dla dziadków. A oto i one:

Kolejność wykonania tak jak na zdjęciu i niestety widać, że ta ostatnia już została zrobiona pospiesznie, bez takiego zaangażowania jak wcześniejsze. No ale liczą się chęci J

Walentynki - część 2

Zastanawiałam się, jaką walentynkę zrobić dla mojego męża, oczywiście nie może być ona kupna, tylko ręcznie wykonana - wybór padł na hafcik. Przejrzałam moje wzory hafcikowe, ale nie znalazłam nic co by mnie urzekło i zachęciło do wykonania, ucięłam więc kawałek kanwy, do ręki wzięłam pisak i machnęłam taki oto wzorek:

Potem przejrzałam moje muliny, wybrałam kilka kolorów i rozpoczęłam pracę, którą udało mi się skończyć na czas.

Jak widać, przestrzenie na wzorku dodatkowo podzieliłam jeszcze kolorami, dołożyłam serduszka. Haftowałam na białej kanwie 16ct, dwoma nitkami muliny Ariadna. Zwykle na 16-tce haftuję jedną nitką, ale w tym przypadku chciałam aby serce było bardzie wyraziste. Użyłam 6 kolorów, które w całości dobrze się komponują.

Gotowy haft wyprałam, wyprasowałam i podkleiłam fizeliną z klejem, ale tylko część gdzie jest haft. Nastepnie przycięłam kanwę pozostawiając ok. 0.5 cm brzegu od końca haftu, z papieru wycięłam kształt o 0.5 cm wiekszy od przycietej już kanwy. Brzegi czerwonego papieru obszrpałam nozyczkami i na koniec przymocowałam haft. A oto elementy składowe - haft jeszcze przed praniem.

 

Nie pamiętam już dokładnie ile lat temu, ale najprawdopodobniej 4 lata temu na walentynki wyhaftowałam mężowi takiego oto amorka.

 

Jeśli ktoś myśli, że zapomniałam o ratuszu to się myli, cały czas pamiętam i staram się zmierzać ku końcowi, ale niestety nie jest to proste. Czekam na dłuższe dni, bo czarne backstitche na pewno nie nadają się na zimowe wieczory, kolor nitki i precyzja potrzebna do wykonania ściegu na drobnej kawie nie idą w parze ze sztucznym światłem.

środa, 13 lutego 2008
Walentynki - część 1

Przez ostatni tydzień w wolnych chwilach pracowałam nad upominkami walentynkowymi dla moich najbliższych. Nie pokazywałam nic na blogu, bo nie byłoby niespodzianki, gdyż wiem, że rodzina podgląda J. Wolnych chwil jednak było mało, bo wciągnęła mnie lektura „Katedra w Barcelonie” – szczerze polecam tę książkę, nie jest rozciągnięta, czyta się dobrze, przy okazji jest to dobre źródło wiedzy o życiu XIV wiecznej Barcelony. Osobiście bardzo lubię książki, w których oprócz fabuły jest tło historyczne. Z tego powodu lubię biografie. Następna w kolejce jest książka Elizabeth Gilbert „Jedz, Módl się, Kochaj” i obawiam się, że również może pokonać robótki J.

A wracając do głównego tematu wątku, czyli robótek. Prace nad walentynkami toczyły się równolegle, gdyż mąż wiedział co robię dla córki, a córka wiedziała co robię dla męża, a to co miałam w ręku zależało od tego kto był właśnie w domu. Upominek dla córki robiłam głównie wieczorami gdy już spała, a w trakcie prac moje pomysły się zmieniały. Na początek miała być zawieszka z 3 wypchanych serduszek różnej wielkości. Gdy rozpoczęłam pierwsze to tak się rozpędziłam w robótce, że okazało się, iż już mam sporo, co oznacza, że serce będzie większe niż zamierzone. I wtedy właśnie przyszedł kolejny pomysł, zrobić szydełkową poduszkę w kształcie serca. W trakcie kończenia tego serca nie wiedziałam, czy zdążę z wszystkim, więc myślałam nad planem awaryjnym – płaskie serduszko szydełkowe z falbanką oraz przyczepionymi szydełkowymi kwiatkami. Kwiatki zrobiłam, ale jakoś nie przypadły mi do gustu i wdrożyłam w życie pomysł, który przyszedł mi do głowy podczas robienia tychże kwiatków, tylko nie chciało mi się ruszyć po maszynkę do robienia wężyków. Na drugi dzień jednak zmobilizowałam się, wyszukałam włóczkę w odpowiednich kolorach i zaczęłam robić wężyki. Niestety zakres kolorów jest ograniczony, bo:

1. włóczka musiała mieć odpowiednią grubość, za cienka powoduje, że wąż nie ma kształtu, jest zbyt ażurowy

2. kolory musiały pasować do czerwonego – w związku z tym odpadł np. ciemny różowy.

Był to już ostatni pomysł jaki przyszedł mi do głowy, bo czasu było coraz mniej. Całość pracy przedstawia się tak:

  

Zdaję sobie sprawę, że nie jest to szczyt sztuki robótkowej,  ale czego można wymagać od umysłu ścisłegoJ

Druga walentynka pojawi się w temacie krzyżyków i nie będzie to bynajmniej koniec walentynek, ale wszystko w swoim czasie.

Zakupy

W ostatnich dniach jak to przystało na robótkującą kobietę zrobiłam „fachowe” zakupy. W Lidlu kupiłam wszystkiego po trochu

Duży kordonek ecru ze złotą nitką (400g), komplet kordonka białego na serwetki (dołączone było szydełko 1,5) oraz biały akryl (niestety inne kolory były zbyt intensywne)

Do swojej robótkowej biblioteczki dokupiłam kolejne pozycje – lutowa Susanna ze ślicznymi hafcikami oraz Mała Diana z fantastycznym wzorem na kamizelkę z koła z wywijanym kołnierzem.

 

Dopiero teraz na zdjęciu zobaczyłam, że nie usunęłam ceny z Susanny, więc napiszę, że jest ona niezwykle atrakcyjna w stosunku do zawartości magazynu, jest wiele pomysłów, śliczne wzory. Polecam bardziej niż The Word of Cross-Stitching, choć trudniej mi się czyta J

poniedziałek, 11 lutego 2008
Białkówka

Tak jak wcześniej pisałam, po zrobionych pączkach zostały białka w ilości 10 sztuk, przechowywane w lodówce. Przyszedł więc czas na białkówkę, którą wykonałam według przepisu mnożąc składniki razy 2, bo też tyle miałam białek. Jedyna modyfikacja to nieco mniej mąki, bo tylko niepełne 2 szklanki.

Ciasto jest raczej suche, choć mojej rodzince to nie przeszkadza, ale dla urozmaicenia zrobiłam mus jabłkowy i jeszcze ciepły podawałam do ciastka. Polecam.

poniedziałek, 04 lutego 2008
Wracam do xxx.

Ostatnio czas wolny robótkowy przeznaczałam na prace szydełkowe, krzyżyki w moim ręku gościły sporadycznie. Nie lubię mieć zaległości oraz niedokończonych prac, staram się kończyć to, co rozpoczęłam (choć nie zawsze się udaje), dlatego przez najbliższy czas będę kończyła ratusz w Zamościu. Zostało niewiele, bo tylko chmurki, które są już na ukończeniu i backstitche, których nie lubię, ale chyba bardziej nie lubię niedokończonych robótek.

Ratusz to nie jest jedyna zaczęta i nieukończona praca, są jeszcze śpiące misie i jesienne liście, ale ponieważ obie są do tzw. użytku domowego, więc mają niski priorytet i często przegrywają z hafcikami na prezenty.

 
1 , 2