Moje robótki, moje zainteresowania.
poniedziałek, 30 czerwca 2008
Myśliwy

 Już wcześniej pisałam o moich kotkach oraz ich polowaniach. Dziś mniejsza przyniosła do domu swą zdobycz i bacznie ją obserwowała, od czasu do czasu zaczepiając łapką.

 

Taka jest natura kota, a przynoszone do domu trofea to podobno sposób na okazywanie wdzięczności za opiekę (znam przypadki kotów, które przynoszą myszki na wycieraczkę), więc za każdym razem, gdy któraś z moich kotek przyniesie coś to jest chwalona. Ale przyznam, że jakoś nie tęsknię za tym, aby mój zwierzyniec się powiększał.

 

 

 

 

sobota, 28 czerwca 2008
Szydełko nadal w ręku

Chusta dla Mamy skończona, obdarowana zadowolona, co mnie również cieszy.

Zaraz zabrałam się za kolejną pracę, jest to znana w sieci i bardzo popularna narzutka.

 

 

Bardzo szybko się ją robi, mam tylko obawy, czy nie wyjdzie za krótka, ale sądzę, że akurat tego typu wyrób nie musi mieć ściśle określonej długości. Robię z Sonaty, szydełkiem 3,5 - i tu może jest przyczyna niewymiarowości.

Oczywiście, gdy córka zobaczyła, że robię coś nowego to pierwsze pytanie było „Czy to dla mnie?”, a następne „A co to jest?”. Kiedy udzieliłam niezbędnych informacji, usłyszałam kolejne pytanie „A zrobisz mi też taką samą, w takim samym kolorze?”. I cóż pozostało mi powiedzieć, oczywiście, że tak, ale nie przyznałam się, że taki miałam już początkowy zamiar kupując włóczkę, niech dziecko wie, że mama podejmuje szybko, dobre decyzje J

 

A teraz zaległe wiadomości o torebce zrobionej na prezent. Dziecięciu się podobała i jest w użyciu przy każdym wyjściu – ciekawe ile to potrwa.

 

wtorek, 24 czerwca 2008
Mam nadzieję, że wykorzystam...

Oprócz czasopism szydełkowych kupiłam dziś również zagraniczne gazetki z wzorami krzyżykowymi.

 

 

Już mam plany co do kilku wzorów, tylko kiedy znajdę czas na to wszystko, tym bardziej, że obecnie ciągnie mnie w stronę szydełka.

Tytułu brak

Dziś po dość długiej przerwie odwiedziłam Empik i oczywiście pierwsze swoje kroki skierowałam w kierunku regału z czasopismami robótkowymi, po czym zebrałam z każdego wydania po jednym egzemplarzu i udałam się w spokojne, wygodne miejsce celem przejrzenia literatury. Wybrałam kilka numerów, posługując się tylko jednym kryterium wyboru – czy skorzystam choć z 2,3 wzorów z danego wydania. Musiałam przyjąć takie kryterium, bo inaczej musiałabym kupić wszystkie, gdyż w każdym znajdowałam przynajmniej jeden ciekawy wyrób, ale niekoniecznie rzuciłabym się na tak głęboką wodę, żeby go zrobić.

 

 

Odwiedziłam dziś również pasmanterię i szczęśliwie był kordonek Petry z tego samego farbowania, jak ten, z którego robiłam ostatnio dużą serwetę. Teraz tylko pozostaje ukończyć robótkę, ale waham się czy nie lepiej zacząć dziergać zaplanowane rzeczy, które mogą się przydać o tej porze roku, a serwetę zostawić na długie jesienne wieczory. Ale nad tym będę się zastanawiała jak skończę chustę, niestety z braku czasu postęp jest bardzo mały.

poniedziałek, 23 czerwca 2008
Przesyłka dotarła

Tak jak przypuszczałam, dziś dotarła do mnie przesyłka z zamówionymi włóczkami:

Kolor ecru to Virginia, pozostałe to Sonata. Już się nie mogę doczekać, kiedy zabiorę się za planowane robótki, ale ponieważ nawiedziła mnie Mama, więc chusta ruszyła dalej – dorobiłam jeszcze 2 rzędy i rozpoczęłam wykańczanie wokoło. Niestety ta praca jest żmudna, ale właśnie plany związane z zakupami dopingują mnie do szybszego skończenia chusty, żebym mogła z czystym sumieniem rozpocząć nowe robótki.

Torebka na prezent została ostatecznie ukończona:

W kwestii zapięcia wybrałam wariant z robionym kwiatkiem, był szybki i uważam, że pasuje do całości. Starałam się aby wielkość kwiatka nie przekroczyła środkowego, różowego koła, tak aby wcześniej zaplanowana kolorystyka została zachowana. Dotyczyło to również pętelki, która jest niebieska, gdyż przechodzi przez niebieski okrąg (nie jest zbyt widoczna na zdjęciu)

O wrażeniach jubilatki opowiem pod koniec tygodnia, sama jestem ciekawa, czy torebka wzbudzi zainteresowanie, a jeśli tak to po jakim czasie wyląduje w tzw. kącie z innymi zapomnianymi rzeczami.

 

niedziela, 22 czerwca 2008
Lew ma wiadomo pazur lwi, ...

... lew sobie z wszystkich wrogów drwi.

Ja mam jednak nadzieję, że ze mnie sobie nie zadrwi i mój plan zostanie do końca zrealizowany. Plan to wspomniany wcześniej prezent dla chrześniaka, który już rozpoczęłam, bo przecież plan planem, ale w końcu trzeba przejść do realizacji.

Hafcik jest niewielki, kolorów 19, a przedstawia sierpniowy znak zodiaku czyli właśnie lwa. Wzór pochodzi z serii All Our Yesterdays firmy DMC. Wyszywam na białej kanwie 16, dwoma nitkami muliny DMC. Zwykle na 16-tce wyszywam jedną nitką, ale w tym przypadku, chcę aby wzór był intensywniejszy, „mięsisty”, dzieci takie lubią.

Jak widać nawet przy małych haftach kratkuję kanwę i obklejam taśmą malarską. Przyzwyczaiłam się do tego typu udogodnień, a ich wykonanie nie zajmuje dużo czasu, natomiast zysk jest duży. Nawet przy niewielkim hafcie pokratkowany materiał jest pomocny, bo nie trzeba liczyć wszystkich krzyżyków, wystarczy spojrzeć gdzie dany kolor kończy się w rzędzie. Jeśli chodzi o zabezpieczanie kanwy przed strzępieniem to używam zwykłej, papierowej taśmy malarskiej, którą odklejam tuż przed praniem.

Tajemnica ujawniona

Trochę czasu, szczerych chęci i niespodzianka gotowa. Udało się zrobić to co sobie zamierzyłam:

 

 

 

Jak widać jest to kolorowa torebka o średnicy prawie 21 cm, z niewielką klapką, która po zamknięciu kolorystycznie pasuje do wzoru torebki.

 

 

Praca nad torbą była miła i szła bardzo szybko, jedynym minusem było chowanie nitek, których przy połączeniach kolorów było sporo, ale przeszłam już ten etap i teraz tylko zostało zapięcie. Niestety nie mam jednego konkretnego pomysłu jak torebka może być zapinana. Jednym z pomysłów, jakie mam jest przyszycie zatrzasków lub przymocowanie zapięcia magnesowego do torebek, jednak obawiam się, że oba pomysły nadwyrężą wyrób zbyt częstym naciąganiem przy otwieraniu. Kolejny pomysł to guzik i pętelka, tyle, że w najbliższym czasie nie odwiedzę pasmanterii, a w domu nie mam nic odpowiedniego. Chyba jednak skuszę się na jeszcze jedną możliwość i zrobię kwiatek szydełkowy zamiast guzika.

Jeśli jednak ktoś z odwiedzających ma inny pomysł to z chęcią przeczytam i może zastosuję.

sobota, 21 czerwca 2008
Z braku ...

Zamówione włóczki jeszcze nie dotarły (i może całe w tym szczęście), więc poświęciłam się do końca dużej serwecie, ale niestety też nie udało mi się jej skończyć, bo po prostu zabrakło mi nici L. Do końca mam niepełne 5 okrążeń i już wiem, że ta resztka kordonka, którą widać na zdjęciu nie wystarczy.

 

 

Niestety będę musiała dokupić Petrę, tylko czy uda się kupić z tego samego farbowania, jeśli nie to zacznę poszukiwania najbardziej zbliżonej kolorystycznie. Właśnie dlatego zostawiłam taką małą kulkę, bo łatwiej jest ją porównywać z nowym kordonkiem, przerobiona nitka może zakłamywać kolor.

 

W każdym nieszczęściu jest trochę szczęścia, bo z braku nici zaczęłam poszukiwania, co mogłabym zrobić z tego, co mam na stanie i wtedy oświeciło mnie. W najbliższych dniach moja córka ma urodziny, a ja nie mam dla Niej nic własnoręcznie wykonanego. Robię dla innych, już nawet zaplanowałam hafcik dla chrześniaka na urodziny za 2 miesiące, a rodzone dziecko bym zostawiła bez specjalnie dedykowanego jej wyrobu. I takim sposobem wygrzebałam dwie resztki, jedną nową włóczkę i zaczęłam dziergać.

Błękit to Kocurek, róż to Kotek, a biel to włóczka z Lidla. Mimo, że Kocurek jest cieńszy niż dwie pozostałe to jednak wszystko robię szydełkiem 3,5.

Na razie nie zdradzę, co to będzie, bo do końca nie wiem czy wyjdzie to, co mam w planach. Jeśli wszystko się uda to tajemnica powinna się wyjaśnić w najbliższych dniach. Jest tylko jedno ograniczenie, robótkę mogę dziergać tylko, gdy dziecię śpi, bo moja córka zawsze musi dokładnie wiedzieć co robię i dla kogo J

czwartek, 19 czerwca 2008
Sałatka dla Taty

Dziś wspólnie z córką postanowiłyśmy przygotować coś pysznego na kolację dla Taty, warunek był, że musi być lekkie i tylko z tego co mamy w domu. W związku z czym zajrzałyśmy do spiżarni, do lodówki i już było wiadomo co robimy.

 

Muszę przyznać że dziecię pomagało wytrwale, dzielnie kroiło składniki, doprawiało, mieszało i na koniec dekorowało.

 

A teraz czas na przedstawienie zawartości tego dania:

Sałata lodowa

Zielony ogórek

Pomidor

Rzodkiewka

Ser żółty

Przyprawa ziołowa do sałatek

Oliwa z oliwek

Krakersy sezamowe

 

To jest wersja light. Ja proponowałam dodać jeszcze pokrojone kabanosy, żeby całość była treściwsza, ale „główna przyrządzająca” odrzuciła tę propozycję uznając, że kabanosy można zjeść osobno.

Oczywiście zanim przyszedł Tata zdarzyłyśmy zjeść pół sałatki dokładając sobie krakersy J

Chusta cd.

Chusta obecnie prezentuje się tak jak na zdjęciu i nie jest jeszcze skończona, bo wymaga wykończenia na brzegach.

 

 

Jeśli chodzi o wymiary to wyszła jakoś dziwnie (inaczej niż moja błękitna), bo na długość ma już 80cm, ale szerokość to zaledwie 1,5m, więc w takim stanie poczeka na odwiedziny Mojej Mamy, co by rzeczona mogła przymierzyć i powiedzieć, czy istotniejsza jest dla Niej długość czy szerokość.

 

Szydełko wciągnęło mnie w 100% tzn. nie mam ochoty na haftowanie, ani inne robótki, tylko w głowie mi szydełko. A ponieważ czekam na dostawę włóczek, które zamówiłam z przeznaczeniem na konkretne wyroby, więc chwilowo zabrałam się za ciąg dalszy obruso-serwety w pawie oczka. Prac posuwa się powoli, bo jedno okrążenie to już sporo pracy, a dodatkowo już dwa razy musiałam pruć całe okrążenia, bo zrobiłam pomyłkę. Błąd był niewielki i trudno zauważalny, ale taka już jestem, że wszystko musi być zrobione dobrze, od początku do końca, nie ma szans na fuszerki.

 

Pierwszy raz robię tak dużą serwetę, więc dopiero zbieram doświadczenie jak to jest jak już jest 40 okrążenie i jak połapać się w schemacie w przypadku kiedy robótkę odkładam. Dla uproszczenia sobie pracy znalazłam bardzo prosty sposób, do schematu mam doczepioną kartkę z wypisanymi okrążeniami (zaczęłam przy 32) i po skończeniu okrążenia właściwy numerek skreślam.

 

Zdjęcia serwety na razie nie będzie, bo nie mam co pokazywać, przybyły raptem 3 okrążenia, a do końca mam jeszcze 12. Jeśli w międzyczasie dotrze zamówienie, to serweta pójdzie w odstawkę, więc może lepiej, żeby poczta zastrajkowała do końca tygodnia J, wtedy może uda mi się dokończyć "pawie oczka".

 

 
1 , 2