Moje robótki, moje zainteresowania.
wtorek, 28 sierpnia 2007
Prezent.

O tym hafcie nie wspominałam, a powód był prosty, jest on niespodzianką dla wszystkich odwiedzających mój wirtualny świat. Bardzo dziękuję za to, że znajdujecie czas i ochotę aby zajrzeć do „mnie”. Przyznam, że to miłe i dopinguje, a zaczynając pisanie bloga nie myślałam, że tak mnie wciągnie  ta „robótka” J

  

 

Zakładka jest wirtualnym prezentem, a jako przedmiot zawsze będzie u mnie. 

Oprócz zakładki rozpoczęłam również małą robótkę, która ma być również prezentem. Mogę spokojnie powiedzieć dla kogo, bo ta osoba nie zna języka polskiego – jest to prezent dla mojej koleżanki Japonki. Jest jeszcze drugi z tej serii, który na pewno wyszyję, ale jeszcze nie wiem, komu dam w prezencie, może sobie zostawię, bo bardzo podobają mi się te perminy. Haftuję na Aidzie 16 ecru.

 
  

Ponieważ czasu na robótki ręczne mam mało, a ostatnio poświęcałam go głównie na powyższe prace, więc moje liście jeszcze nie zwiastują jesieni.

 

Wszystkie zagraniczne gazety robótkowe są drogie, ze względu na moje oszczędne podejście do życia, czasami wręcz skąpe J miałam nie kupować już tych czasopism. Ale…

kupiłam ze względu na schemat krzyżykowy z myszką i jeżykiem oraz wzory na  serwetki haftem hardanger.

Ostatnio poczyniłam również zakupy robótkowe w internetowym sklepie http://www.robotkowyraj.pl. Z zakupów jestem zadowolona, kupiłam m.in. mulinę do planowanych haftów, kanwę 16ct w kolorze białym i ecru, oraz unifil, ponieważ chcę spróbować swoich sił w hafcie norweskim.

niedziela, 19 sierpnia 2007
Idzie rak nieborak, …

Ukończyłam raczka:

Szukam teraz dla niego oprawy z niezbyt ciemnego drewna, raczej wąskiej. Nie jest to duży obrazek i mam nadzieję, że wśród gotowych ramek znajdzie się coś ładnego.

 

Rozpoczęłam też nową robótkę, są to liście jesienne. Czekały na swoje kolejkę rok, ale się doczekały i już teraz chyba ich nie porzucę J

 
  

W temacie „śpiących miśków” stan jest jak poniżej, co wynika z tego, że są rozpięte na krośnie i nie wszędzie jest wygodnie z tym przyborem pracować.

Bransoletka.

Z braku czas na robótki niewiele udało mi się zrobić w temacie frywolitek. Swoją naukę zakończyłam na etapie bransoletek dwukolorowych.

   

Obiecałam jeszcze córce jakiś naszyjnik do kompletu, ale zabrakło mi zapału, zatęskniłam za xxx, na które i tak mam mało czasu L

sobota, 11 sierpnia 2007
Frywolitek ciąg dalszy

Frywolitki wciągnęły mnie tak mocno, że od kilku dni nie miałam tamborka w ręku J. Myślę, że jednak niedługo wrócę do igły z nitką, bo przecież czekają nowe rzeczy, a tymczasem prezentuję moje postępy w supłaniu.

 

Granatowego kwiatka zrobiłam przedwczoraj próbując pracę z koralikami:

 
 

Wczoraj wracając z pracy podjechałam do pasmanterii i nabyłam najtańsze nici w interesujących mnie kolorach czyli róż i niebieski. Nie oznacza to bynajmniej, że lubię chodzić w takich „cukierkach”, ale wiem, że małe dziewczynki uwielbiają, a ponieważ jadę na mini zjazd rodzinny, gdzie będą takie małe strojnisie włącznie z moją, więc ciotka otworzy zakład produkcji biżuterii J

 
 

Oczywiście wczorajszego wieczoru nie omieszkałam wypróbować nici i pracy z dwoma czółenkami. To moje małe postępy, którymi od rana kazałam się mężowi zachwycać J

 
 

Najprawdopodobniej założę na blogu osobną kategorię z frywolitkami, bo myślę, że na powyższych robótkach się nie skończy, gdyż zdaję sobie sprawę, że sporo muszę się jeszcze nauczyć a taka nauka jest bardzo przyjemna.

środa, 08 sierpnia 2007
Poduchy

Miałam już wszystkie potrzebne rzeczy do wykończenia poduszek, więc przysiadłam do maszyny i poduchy są już gotowe. Tym razem wszycie zamka poszło sprawnie

Moje frywolenie.

Jak już wcześniej pisałam zabrałam się za frywolitki, to co wcześniej mi nie wychodziło już teraz wychodzi, wystarczyło dobrze doczytać książkę. Frywolnie wciągnęło mnie swoimi supełkami J

Wczoraj będąc w pasmanterii po zamki i nici, zakupiłam również czółenka do frywolitek, bo to które mam nie było wygodne.

Wieczorem, kiedy już wszystko w domu było zrobione usiadłam z nowym czółenkiem i rozpoczęłam pracę. Czółenko jest lepsze niż to stare, robi się wygodniej, nitka się ładnie odwija –jestem zadowolona z zakupu.

Poniżej dzieła wczorajszego wieczoru.

 
 

Użyłam Muzy Ariadny, bo dobrze robi się nią serwetki, ale na frywolitki chyba jest za cienka, bo dzieła wychodzą drobniusie.

Jeszcze dużo im brakuje do jako takiego wyglądu, ale mam nadzieję, że według powiedzenia „nauka czyni mistrza” ze mnie zrobić choć czeladnika.

Frywolitki wciągają i staje się to niebezpieczne, do tego stopnia, że dziś zabrałam ze sobą czółenko i nici, tak na wszelki wypadek, gdybym gdzieś miała na coś czekać.

wtorek, 07 sierpnia 2007
Królik na księżycu (2)

Króliczka skończyłam w sobotę, ale poczekał do dzi? na wypranie i wyprasowanie.

 

Jeszcze nie wiem co z nim zrobię, może oprawię i dołšczy do swojego przyjaciela.

 

?pišce misie nadal czekajš na swojš porę, my?lę, że gdy pora roku będzie bardziej skłaniała do siedzenia w domu to wtedy pojawi się więcej xxx.

 

Rozpoczęłam następny mały hafcik, będzie to znak zodiaku ? rak ? z serii All Our Yesterdays. W planach mam jeszcze byka. Haftuje się miło, więc powinnam się już rozglšdać za następnš robótkš J

Krawiectwo

Przyszedł czas na maszynę, po niepowodzeniu przy wszywaniu zamka do kosmetyczki jednak się przełamałam i jeszcze raz spróbowałam. Niestety musiałam poszukać kompromisu miedzy tym co chciałabym osišgnšć, a tym co umiem. Sš to moje poczštki z maszynš, szczególnie przy wszywaniu zamka kiedy kosmetyczka ma w ?rodku podszewkę. Kompromis tak wyglšda:

 

Następna rzecz jaka poszła pod igłę to poduszki. Hafciki czekały, materiał również, nie było poduszek. Szukałam po sklepach, ale jako? nie miałam przekonania do pierza za 30PLN (poduszka 40x40), ogólnie pierze mnie nie pocišga. Były poduszki z wkładem poliestrowym, ale albo ładne w cenie 40PLN (40x40), albo ?byleco? za 19PLN. Nie chciałam wydawać zbyt dużo pieniędzy, bo poduszka ma być tylko dodatkiem, najważniejsze to powleczenie. Gdy już nie wiedziałam, gdzie szukać poduszek odwiedziłam Ikeę (w zupełnie innym celu), i zakupiłam wła?nie poduszki ? wypełnienie poliestrowe, rozmiar 35x35, znakomicie nadajš się na uszycie ładnej powłoczki. Przystšpiłam do prac, ale znowu się zatrzymałam, bo nie mam zamków, nie chciałam kupować na wyrost dopóki nie dowiem się jakiego rozmiaru będzie poducha (moja rozpięto?ć rozmiarów była od 35cm do 55cm). Nie mam również w swoich zasobach zielonych nici w odpowiednim odcieniu, więc etap poduch jest taki.

 

Wiem, że takie wszycie haftu nie jest szczytem krawiectwa, ale jak dla mnie to i tak dużo. W dziedzinie robótek ręcznych jestem samoukiem, moje Babcie nie robiły serwetek na szydełku, ani swetrów na drutach, nie haftowały bieżników. Trudno więc powiedzieć, że robótki mam w genach. Jest to raczej hobby, które mnie wcišgnęło.

Promocja

W ostatnich dniach w empik’u była promocja na artykuły firmy Rayher – wszystko po 0,99PLN!!! Na promocję trafiłam przypadkiem, byłam z córką i kupiłyśmy druciki i koraliki, mała będzie robiła naszyjniki J. Normalnie nie zgodziłabym się na takie zakupy, ale w tym wypadku ceny były atrakcyjne.

 

Za kilka dni w celu sprawdzenia czy jest już nowy numer Word of Cross-stitching natrafiłam na kolejną „edycję” promocji – tym razem nabyłam uchwyty do kolczyków, zapinki do broszek, zapięcie do naszyjników, dodatkowo jeszcze cienkie, kolorowe druciki i koraliki.

 

Druciki wykorzystam do sprawdzenia czy da się nimi działać na takim oto urządzeniu firmy Clover.

 

Jest to przysłowiowy grzybek, ja mam taki drewniany

 

Niestety ten mój wymaga dużej wprawy, dziecku trudno jest się nim posługiwać, więc jakiś czas temu kupiłam właśnie ten „nowoczesny”. Przyznam, że robi się na nim komfortowo, można pracować na 3 lub na 6 wypustkach, jest bardzo przyjazny dzieciom. Mąż widząc dwie baby z robótkami w ręku, stwierdził, że jeszcze trochę to będzie musiał się wyprowadzić, bo on nie robótkuje J

Koraliki podczas drugiej tury zakupów nabyłam, mając w zamyśle użycie ich do frywolitek – jeśli osiągnę odpowiedni poziom wtajemniczenia – a pozostałe posłużą może do przyozdobienia jaj wielkanocnych. Jakiś czas temu na Wielkanoc robiłam koralikowe pisanki. Niestety na zdjęciu została uwieczniona jedna..