Moje robótki, moje zainteresowania.
sobota, 29 września 2007
Perminki, kwadraciki, ...

Wakacje spędziłam miło, w ciepełku, na słoneczku, trochę zwiedzając, choć na te miejsca był deficyt. Jako jedną z pamiątek przywiozłam oczywiście naparstek:

 

Kiedyś, jako dziecko kolekcjonowałam opakowania po papierosach, ale nie tych zwykłych, tylko zagranicznych, które miały ciekawy kształt lub grafikę. Na przestrzeni czasu zebrała się niezła kolekcja, niestety nie było miejsca na wszystko co chciałam mieć i byłam zmuszona kolekcję uszczuplić do kilku najładniejszych eksponatów. Przy przeprowadzce zapomniałam o tym zbiorze L

Teraz rozpoczynam kolekcję naparstków z miejsc, w których byłam. Córka zbiera flagi państw, które odwiedziła J

 

Ponieważ czas na wakacjach miałam wypełniony, więc w temacie robótek niewiele zrobiłam. Ukończyłam perminka.

Niestety nie wiem czemu, miałam trudności z usunięciem pisaka, który powinien zniknąć pod wpływem wody. Wcześniej używałam pisaka firmy Clover, ale grubego, do kanwy 14ct był dobry, ale ponieważ większość haftów wykonuję na 16 lub 18, więc nabyłam pisak wodozmywalny tej samej firmy, ale cienki. Po włożeniu do wody linie nie znikały tak dobrze, jak przy grubym pisaku, musiałam haft moczyć, spierać – oczywiście bez detergentów. Wydaje mi się, że ślad, choć niewielki jeszcze został, ale już nie mam pomysłu co z tym zrobić. Zastanawiałam się co może być przyczyną takiej sytuacji, i jedyne co przyszło mi do głowy to działanie morskiego wilgotnego powietrza, gdyż haftowałam również na plaży.

 

A teraz ciąg dalszy hafcików. Drugi obrazek z tej serii rozpoczęłam na urlopie, ale jeszcze trochę brakuje mi do końca.

 

 

Kiedy skończę – tego nie wie nikt, gdyż zapisałam się na dwa kwadraciki kołderkowe. Pierwszy dla Kamilka, a drugi dla Grzesia, termin obu to 9 listopada i mam nadzieję, że uda się dotrzymać terminu, dlatego też już zabrałam się za pracę J

 
  

Kilka dni temu, córka przyglądała się jak robię na szydełku szal (lub poncho) dla jej lalki i poprosiła, że też chciałaby coś zrobić na szydełku. Wydaje mi się, że szydełko jest jednak zbyt skomplikowane dla 5-latki, więc zaproponowałam, że możemy wspólnie wyhaftować coś. Rok temu córka już próbowała haftować, ale wtedy na kanwie rozrysowałam jej kratki, które miały być tą siatką kanwy, a ona miała robić takie duże krzyżyki. Efekt był raczej kiepski, natomiast efekt obecnych prac jest dużo lepszy. Tym razem haftowała na kanwie 14ct, jedną nitką. Zabawa polegała na tym, że ja robiłam półkrzyżyki w jedną stronę, a ona wracała z powrotem i w ten sposób powstały krzyżyki:

 
  

Szydełko i włóczka.

Po wakacjach radośnie wkroczyłam do Empik’u, żeby sprawdzić czy nie ma jakiś ciekawych czasopism robótkowych i oczywiście były, a ja je nabyłam J

 

 

Coraz bardziej ciągnie mnie w kierunku drutów i szydełka, ale z włóczą, a nie kordonkiem, stąd te moje zakupy gazetowe.

A to właśnie początki szydełka z włóczką, próbka, która ma być szalem dla lalki.

Prace plastyczne.

Oczywiście po wakacjach odwiedziłam również pasmanterię, w której pani pokazała mi ciekawą fizelinę, bo znika pod wpływem wody. Zabawa z nią jest bardzo ciekawa i znakomicie nadaje się na wspólne robótkowanie mamy i córki. A jak działa to tajemnicza fizelina? Na jedną jej część trzeba poukładać co się ma z resztek robótkowych – włóczka, koronki, skrawki materiału, wstążki – można to poukładać we wzór lub zupełnie dowolnie. Następnie przykryć drugim kawałkiem fizeliny i całość przeszyć na maszynie, a po wszystkim zamoczyć w wodzie. Fizelina znika i zostaje nasza kompozycja, którą można np. naszyć na coś.

Wakacje się skończyły i należy upamiętnić jakoś to wydarzenie. Jakiś czas temu kupiłam w sklepie IKEA ramki z surowego drewna, z myślą, że przydadzą się. Początkowo miałam plan, przyozdobienia ich w technice decoupage, ale trafiłam na pastę, którą można ozdabiać różne rzeczy tzn. z różnych materiałów i zrodził się pomysł wykorzystania tych ramek.

 

Pastę stosuje się do ozdób 3D, można stosować wraz z szablonami. Bardzo fajny materiał do prac tylko drogi :-(. Poniższe prace są dziełem mojego dziecka, jedyne co robiłam ja to pomagałam przy pomalowaniu na biało surowych ramek i wyciskałam z tubki pastę strukturalną. Muszelki to pamiątki z wakacji wyszukiwane wśród kamieni :-)

piątek, 21 września 2007
Po urlopie

Wszystkich odwiedzających przepraszam za dość długą przerwę w moich notatkach, było to spowodowane nagłym wyjazdem na urlop i niestety nawet nie zdążyłam Wam drodzy czytelnicy zakomunikować tego. Teraz próbuje się zorganizować po urlopie i niebawem (mam nadzieję, że w nadchodzący weekend) przedstawię to co udało mi się zrobić podczas wakacji. Nie jest tego dużo, bo tez miałam niewiele czasu na robótki, czego akurat w tym przypadku nie żałuję. Żeby wpis nie był taki bezbarwny jeśli chodzi o zdjęcia to prezentuję pracę, którą wykonałam w czerwcu, a nie wiem dlaczego nie pokazałam do tej pory :)

kartka