Moje robótki, moje zainteresowania.
poniedziałek, 29 września 2008
Dobranoc misie (1)

Tak się zawzięłam za kończenie rozpoczętych robótek, że dawno rozpoczęty hafcik zagościł w moich rękach. Tym samym rozpoczynam serial „Dobranoc misie”.

 

 

Pierwszy krzyżyk postawiłam ponad rok temu, przez ten cały czas haft był rozpięty na krośnie, a wyrysowane mazakiem wodozmywalnym linie prawie całkowicie zniknęły, w związku z tym musiałam wykreślić nowe. Zdjęłam kanwę z krosna i dalej będę haftowała na tamborku, bo ostatnio wyszywam w różnych miejscach domu, więc łatwiej przenosić mi koszyk z robótką niż całe krosno. Może tym sposobem dobrnę szczęśliwie do końca i jeszcze w tym roku ukończę dzieło J

 

Haftuję na białej kanwie 14ct, która była dołączona do zestawu, podobnie jak muliny, których jest 35 kolorów.

niedziela, 28 września 2008
Kolejna ukończona praca

Tak jak pisałam wcześniej zabrałam się za kończenie niedokończonych robótek. Po jesiennych liściach przyszedł czas na dużą serwetę.

 
 

Do ukończenia brakowało mi 3 okrążeń i jeszcze dowiązywałam kolejny kordonek.

Jak widać muszę jeszcze dokonać kosmetyki wyrobu, czyli wyprać, naciągnąć, wyprasować. Krochmalić chyba nie będę, choć jeszcze zobaczę jak będzie po naciągnięciu i prasowaniu.

 

Na całość zużyłam 236g Petry 5 firmy DMC. Robiło się przyjemnie, a wyrób w stanie jak na zdjęciu ma 86cm średnicy. Po napięciu na pewno się zwiększy, ale lepiej gdyby nie za dużo, bo stół ma tylko 105 cm średnicy, a serweta ma być ozdobą pod szkłem.

sobota, 27 września 2008
Mały domek - finał

Hafcik małego domku poszedł szybko i już mogę zaprezentować go w wersji z ramką.

 

 

Wzór źródłowy nieco zmodyfikowałam, nie haftowałam ramki wokół widoczku, zmieniłam napis jeśli chodzi o treść i usunęłam tło.

 

piątek, 26 września 2008
Przemyślenia, postanowienia

Wędrując po robótkowych sklepach internetowych, zarówno polskich jak i zagranicznych można zobaczyć wiele nowości, np. w postaci ciekawych kanw, mulin lub wzorów, ciekawe włóczki, które w wyobraźni już widzę w postaci gotowego wyrobu. Oko się cieszy, serce chciałoby kupić, ale rozum podpowiada, że nie ma sensu, bo przecież nie mam tak dużo czasu, żeby to wszystko wykorzystać. I to prawda, bo nie mam tyle wolnego czasu, żeby bez reszty poświęcić się robótkom ręcznym.

Latem kupiłam Sonatę na topik dla córki, jakiś ażurowy sweterek – nic nie powstało.

Niestety w obecnych czasach kobieta pracująca, i na dodatkowym etacie w domu (nawet na kilku etatach – mama, sprzątaczka, kucharka, itd. itp.) nie ma wiele czasu na robótki, bo przecież nie jest to najważniejsza rzecz do zrobienia. Ale z drugiej strony, robótki dają mi duży relaks, odprężenie, i bardzo dobrze działają jako antidotum na stres, którego na co dzień jest dużo.

 

Tak więc analizując to co jest dostępne na rynku jeśli chodzi o robótki i porównując to z moimi możliwościami czasowymi, doszłam do wniosku, że będę kupowała tylko takie produkty, które wykorzystam w ciągu 2 lat od momentu zakupu.

 

Uwaga: pewne zakupy już mam zaplanowane J

 

Mam również kilka robótek zaczętych, które chciałabym pokończyć, bo nie lubię niedokończonych prac, rażą mnie takie rzeczy, choć w chwili kiedy je odkładam to całkowicie jestem pochłonięta nową robótką i nie myślę o tym, że ta odkładana powinna być skończona. Po jakimś czasie myśl o odłożonej robótce jednak wraca i co wtedy? Wtedy warto przejrzeć wszystko co jest na liście „In Progress”, ustalić priorytety i zabrać się za kończenie, co ja właśnie staram się ostatnio robić J. Pierwszym efektem były ukończone liście jesienne, kolejne pokażę niebawem.

czwartek, 25 września 2008
Mały domek cd.

Hafcik już prawie gotowy, muszę jeszcze przymierzyć go do ramki i wtedy podejmę decyzję o wielkości napisu i ewentualnych innych elementach.

Mały domek

Jeszcze raz bardzo dziękuję za miłe komentarze dotyczące liści, przyznam, że nie spodziewałam się, że wzbudzą one tyle zainteresowania. A patrząc na pogodę za oknem mam wrażenie, że przywołały one tę śliczną złotą, polską jesień J

 

Teraz w planach jest mały, szybki hafcik. Już przygotowałam wszystko, teraz tylko trzeba go rozpocząć.

 

 

Jak widać na zdjęciu, hafcik jest malutki, więc powinien szybko powstać. Przeznaczony jest na upominek dla znajomych, tyle tylko, że w czasopiśmie (The World of Cross Stitching nr 128) jest przedstawiony jako kartka, a ja zrobię z tego obrazek do zawieszenia w ramce, zmodyfikuję również napis.

Kanwa to biała Aida 16ct, a wyszywać będę muliną Ariadna, gdyż wzór nie ma jakiś specjalnych wymagań kolorystycznych związanych z ładnym przechodzeniem koloru z jasnego w ciemny. Do tego typu potrzeb najlepsza jest mulina DMC, natomiast Ariadnę zużywam właśnie na małe hafciki, które mają mieć żywe, wyraźne kolory. Tym sposobem pozbywam się zapasów polskiej muliny, a hafciki z jej użyciem nie tracą nic na urodzie.

Szalik na ukończeniu

Brązowy szalik już prawie gotowy, właścicielka powinna tylko ocenić, czy jest odpowiednio długi. Niestety zużyłam prawie dwa motki (czyli to co miałam), a przecież jeszcze muszę zrobić wykończenia naokoło (a dokładnie z trzech stron), więc jednak będę musiała zmówić włóczkę,  przy okazji zmówię inne „zimowe nitki” J

środa, 24 września 2008
Po raz n-ty ....

Za oknem jesień, więc szydełko zaprzyjaźnia się z grubszą włóczką i oczywiście jeśli przyjaźń sie rozwinie to będzie szalik. Wzór już znany z ubiegłej zimy, który był dość popularny w Internecie, na blogach czyli szalik ażurowy z drops’a. Ja sama zrobiłam go w kilku egzemplarzach (chyba 6-ciu). Jeden zrobiłam z ciemno-brązowej Mimozy dla Mojej Mamy, ale właścicielka orzekła, że jest zbyt cienki i już miałam zamiar pruć i robić ponownie w dwie nitki, ale stwierdziłam, że mnie również taki kolor się przyda, więc szaliczek zostawiłam, a zabrałam się za nowy z grubszej włóczki. Nowy robię szydełkiem nr 5 i czeską włóczką Wendy (85% akrylu, 15% wełny). Mam tylko 2 motki i już zastanawiam się czy mi wystarczy, ale może tym zacznę się martwić jak skończę pierwszy motek, bo wtedy będę wiedziała na ile starczy.

Zdjęcie będzie po ukończeniu dzieła.

Jesienne liście (5)

Bardzo się cieszę, że odwiedzającym mój blog podobają się jesienne liście. Nie będę ukrywała, że mnie również się podobają J, przecież inaczej nie haftowałabym ich.

Tę obecną deszczową jesień z chęcią zamieniłabym na suchą w kolorach jak z haftu – cały czas czekam na nią, bo przecież ślicznie wyglądają bukiety pięknych, kolorowych liści, a zasuszone można wykorzystać do prac plastycznych.

Wracając do tematu haftu dziś przedstawiam przedostatnią odsłonę czyli gotowy haft, wyprany, wyprasowany, teraz czeka tylko na oprawę.

 

 

Osoby znające ten wzór z pewnością bez problemu zauważą różnicę jaką wprowadziłam w stosunku do oryginału, a mianowicie napis zrobiłam w języku polskim. Wersja z językiem angielskim jakoś mi nie pasowała do domu J

A teraz kilka informacji technicznych. Haft pochodzi z zestawu firmy Dimension, który zawierał kanwę, muliny i schemat. Kanwa to 14ct w kolorze ivory. Na całość składa się mulina w 22 kolorach oraz 6 kombinacji tych kolorów, wzór wyszywany jest krzyżykami, półkrzyżykami w dwie nitki oraz backstitche w jedną i dwie nitki.

wtorek, 23 września 2008
Ostateczny efekt

W końcu udało się i oczekujące w szufladzie na oprawę hafciki otrzymały swój ostateczny wygląd. Niestety zdjęcia nie są najlepsze, ale jakoś inne nie chciały wyjść (oczywiście oprócz gorszych).

Ratusz w Zamościu:

 

 

  Fragment "Stworzenia" Michała Anioła 

"Cafe du Port"

 

Niestety te również idą w świat.

 
1 , 2 , 3