Moje robótki, moje zainteresowania.
Kategorie: Wszystkie | FILC | Frywolitki | Haft krzyżykowy | Japonia | Kram z różnościami | Książki | Kulinaria | Patyki czyli druty | Słupki, półsłupki czyli szydełko
RSS
poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Nietoperz (1)

Bardzo serdecznie dziękuję za życzenia Świąteczne, niestety zajęta przygotowaniami do Świąt nie miałam czasu aby złożyć Wam życzenia. Ostatnio mam bardzo mało czasu na robótki, są dni, że robótki w ogóle nie goszczą w moich rękach i wszystko wskazuje na to, że czasu na hobby będzie coraz mniej.

Na forum Maranty od jakiegoś czasu panuje mania robienia tzw. nietoperza w różnych wersjach. Teraz już chyba akcja trochę przycichła, ale u mnie właśnie ta robótka jest „na tapecie”

 

 

Teraz tylko fragment, jak uda mi się dotrzeć do końca to zaprezentuję całość, napiszę tylko, że mój model będzie szydełkowo-drutowy, a robię z malwy szydełkiem 3,5, a fragment drutowy zaczęłam również na 3,5.

Komentarze do komentarzy:

 

Jeszcze raz dziękuję za życzenia.

 

Svea1 – tak, tak filcowanie wciąga, podobnie jak frywolitki, zakupiłam już kolejne igły (cienkie i grube), tylko czasu brak.

 

Ladyfanaberia – pozwolisz, że posilę się linkiem z którego również ja korzystałam przy moich pierwszych krokach z filcowaniem:

 http://www.cafeart.pl/20081008763/dzial_filcowanie/kursy_obrazkowe/Jak_ufilcowac_kulke_-_kurs_filcowania_w_Cafeart.pl.html.

I jeszcze jeden przydatny link: http://olasmith.blogspot.com/

 

Oura512 – bardzo dziękuję za odwiedziny, odnośnie Twojego pytania: jedna nitka haftuje na Aidzie 18 ct, i czasami na 16 ct

 

Joasiamulinka0 – jeśli jakieś wzory z haftów, które popełniłam interesują Panią to proszę podać, które. Jeśli będę w posiadaniu wzoru to prześlę, ja niestety mam coraz mniej czasu na robótki, więc nie zbieram nowych wzorów, muszę się uporać z tym co mam J

niedziela, 01 marca 2009
Serwetka owalna

Dość dawno temu przedstawiałam początek pracy szydełkowej, ale nie pisałam co to będzie. Miałam nadzieję, że robótkę będę przedstawiała w etapach, niestety czas na to nie pozwolił, gdyż mój maluch miał infekcję, a niestety małe dziecko i infekcja to czas w 100% poświęcony na zajmowanie się maluszkiem. Mam nadzieje, że wychodzimy na prostą, a serwetka doczekała się ukończenia, dzięki instytucji „dziadek”, która to instytucja pomagała czynnie w opiece nad chorowitkiem

Na poniższym zdjęciu jest tuż po zrobieniu, jeszcze przed praniem i naciąganiem.

 

 

Kawałek nitki obok serwetki to wszystko co mi zostało po Petra 5 firmy DMC. Robiąc ostatnie okrążenie miałam obawy, czy wystarczy do końca, już obmyślałam co zrobię jak zabraknie – planowałam przedostatnie okrążenie zmodyfikować i zrobić ostatnim. Pmysłu tego jednak nie musiałam wcielać w życie, a serwetka w miejscu przeznaczenia prezentuje się tak:

 

 

Komentarze do komentarzy:

 

Ewcia116, gazynia, islas51 – bardzo dziękuję za miłe słowa o króliczku J

 

Maldrozd – opis już przesłałam

 

Okienko.ona – dziękuję za odwiedziny

 

Halszka85 – poszukując wzoru na czapkę przeglądałam głównie zasoby  www.garnstudio.com, jest ich tam sporo.

 

Islas51 – Basiu, postaram się w najbliższych dniach nadrobić zaległości J

sobota, 07 lutego 2009
Coś na Walentynki

Szydełkomaniaczkom proponuję zajrzeć w poniższy link:

http://tamiesnow.typepad.com/roxycraft/2009/02/new-free-pattern-hearts.html

Naprawdę warto J

Nowa praca szydełkowa

Zaczęłam nową pracę szydełkową, nie wiem tylko kiedy uda mi się ją skończyć, bo niestety mój maluch ma problemy z zasypianiem wieczorem i ten czas jaki mogłabym poświęcić na robótki spędzam z synkiem na usypianiu.

 
środa, 31 grudnia 2008
Gwiazdki cd.

Na początku chciałabym bardzo serdecznie podziękować za troskę o mojego maluszka, mam nadzieję, że już wychodzimy na prostą. Niestety pogoda sprzyja infekcjom, a u niemowlaków drobna infekcja dość szybko przechodzi w poważną chorobę, ważne jest by w odpowiednim momencie zadziałać, dlatego Święta mogliśmy już spędzić w domu. Niestety w szpitalu były również dzieciaczki, które te rodzinne dni spędziły na oddziale. Na szczęście szpital, do którego trafiłam dopuszcza pobyt rodziców wraz z dzieckiem. Myślę, że jest to ważne, bo wpływa lepiej na psychikę chorego i szybkość powrotu do zdrowia. Nie wyobrażam sobie zostawienia mojego synka samego w szpitalu, bo niestety nie wierzę w to, że pielęgniarki są w stanie zadbać dobrze o dzieci, szczególnie o te, które korzystają z pieluch. Nie jest to bynajmniej krytyka pracy personelu medycznego, pielęgniarek na oddziale pediatrycznym jest po prostu za mało w stosunku do potrzeb. Z tego co sama zaobserwowałam, często pobyt mamy jest dużą pomocą, ja np. robiłam wszystko wokół dziecka, podawałam również leki, robiłam inhalacje (to już mam opanowane z córką), czasem nawet chodziłam upomnieć się o leki, kiedy zbliżała się pora podania.

 

Dobra, koniec o choróbskach, czas wrócić do robótek, choć to co napiszę poniżej ma związek z pobytem w szpitalu.

Tak jak pisałam już we wcześniejszym wpisie dotyczącym gwiazdek szydełkowych, nie planowałam w tym roku prac związanych z dekoracjami na Święta.

Czasem zdarza się, że człowiek coś planuje, ale nie udaje się realizacja tych planów. U mnie było odwrotnie – nie planowała nic, a jednak trochę wykonałam – powodem była nagła decyzja o pobycie w szpitalu. Wiadomo, że w takiej sytuacji człowiek działa w dużym stresie, ale ze względu na moje pobyty w szpitalu w czasie ciąży miałam już opanowaną listę „co należy zabrać ze sobą”. Listę mam w głowie, a ponieważ utrwaliła się już dość dobrze (choć lepiej, żeby nie była już potrzebna), przewidziana jest na niej również pozycja „robótki ręczne”. Nie miałam jednak czasu na zastanawianie się co zabrać, a ponieważ szydełko i kordonek po gwiazdkach dla córki nie trafiły jeszcze na swoje miejsce, więc wybór padł na nie plus gazetka z wzorami gwiazdek.

W szpitalu z czasem wolnym było różnie, czasem było go więcej, czasem mniej, ale udało mi się zrobić kilkanaście gwiazdek. Niestety zdjęcia nie są zbyt dobre, bo zrobione telefonem, bo nie wiedziałam jeszcze które z wyrobów zostawię na oddziale, a które zabiorę do domu.

Gwiazdki nie prezentują się w pełnej krasie, nie miałam możliwości usztywnienia ich i napięcia – są po prostu jak „wprost spod szydełka”

 

 

 

 

 

Zrobiłam również serwetkę, którą wykańczałam już w domu:

 

 

Mam nadzieję, że nie pominęłam żadnej robótki zrobionej w tym roku.

Bardzo dziękuję za ten wspólny blogowy rok, za odwiedziny i komentarze, a ponieważ Nowy Rok jest już tuż za rogiem wszystkim życzę:

dużo zdrowia, bo bez tego ciężko,

dużo szczęścia, bo to zawsze pomaga,

dużo radości, bo z tym milej,

dużo uśmiechu, bo z tym weselej

dużo czasu na robótki, bo to przecież oczywiste

w Nowym 2009 Roku.

 

 

środa, 17 grudnia 2008
Gwiazdy, gwiazdeczki

Na tegoroczne Święta miałam nie robić nic z robótek ręcznych, ale się nie udało. Przyczyną jest choinka w klasie mojej córki. Choinka została nabyta, trzeba było jeszcze ją przyozdobić, no a przecież nie pójdę na łatwiznę i nie zakupię bombek w sklepie. Przecież dokładnie sobie obowiązków to moja specjalność J

Tak więc przysiadłam w jeden wieczór i wyprodukowałam gwiazdy. Córce się spodobały, a na dodatek okazało się, że nie zawisły na choince tylko na świątecznej tablicy, bo Pani uznała, że szkoda ich na choinkę.

 

 

Gwiazdki wyprałam, wykrochmaliłam, ale nie miałam czasu na napinanie, więc ponaciągałam nadając odpowiedni kształt i wyprasowałam.

Wczoraj tuż przed północą zrobiłam jeszcze jedną dużą gwiazdę, ale już zapomniałam uwiecznić na zdjęciu, a dziś powędrowała z moją uczennicą do szkoły.

Przeszukując gazetki robótkowe w poszukiwaniu ciekawych wzorów gwiazdek, przyjrzałam się serwetkom i jeśli tylko będę miała czas to z pewnością coś zrobię, bo na kredensie mam jeszcze miejsce na ręczne wyroby szydełkowe.

sobota, 22 listopada 2008
Duża serweta na stole.

W końcu serweta doczekała się wyprania i napięcia (nie była krochmalona, może następnym razem). A tak prezentuje się na docelowym miejscu

 

piątek, 10 października 2008
Koniec z szaliczkami w tym sezonie

Dotarła do mnie przesyłka z zamówionymi artykułami w sklepie zamotane.pl, więc mogłam dobrnąć do końca z brązowym szalikiem dla Mamy. Oprócz brązowej Wendy kupiłam również druty i włóczki. Oczywiście motków włóczek jest więcej, tu tylko pojedyńcze egzemplarze. Szpilki z kolorowymi łebkami to jest gratis, który na pewno się przyda przy napinaniu dużej serwety.

 

 

Skończyłam wszystkie 3 planowane szaliczki z dropsa, czyli:

  • Melanż beżowo-brązowy z rumuńskiej włóczki
  • Brązowy z czeskiej Wendy
  • Czarny z Kotka
 

Zdjęć nie będzie bo byłoby to dość monotone, przecież wzór znany jest wszystkim, więc nie ma co oglądać J

 

Nie planuję więcej takich szaliczków, no chyba, że będzie jakaś nagła potrzeba, albo wielka prośba J

 

Ukończony czarny szalik wydawał mi się cieńszy niż mój z poprzedniego sezonu, choć oba są zrobione z Kotka. Pomacałam, sprawdziłam i tak jest faktycznie, czyli w tym sezonie Kotek jest z cieńszej przędzy L. Przypominam sobie, że już spotkałam opinie, że Sonata też jakoś straciła na grubości.

wtorek, 07 października 2008
Szalik z Dropsa - już nawet nie liczę który :-)

Szalik drops z brązowej Wendy nadal czeka na dostawę włóczki, a już tak bardzo chciałabym go skończyć, bo nie lubię takich niedokończonych rzeczy, które wymagają dosłownie kilku minut, żeby prezentować się w postaci gotowego wyrobu.

 

Sam wzór szalika z dropsa jednak mnie nie opuszcza, bo właśnie Mama zamówiła na urodziny dla mojej przyszywanej cioci (opiekowała się mną zanim poszłam do przedszkola) kolejny szalik. I to jest właśnie to, co spowodowało, że porzuciłam wyszywanie miśków. Włóczkę na szalik nabyła Mama, jest to melanż brąz-beż. Na banderolce jest informacja, że wyprodukowano w Rumunii, 100% akryl, w motkach 50g = 110m.

 

 

Szalik jest już prawie na ukończeniu, bo przecież jak robi się coś po raz n-ty to jak najbardziej pasuje przysłowie „trening czyni mistrza”.

 

Będzie jeszcze kolejny szalik, w kolorze czarnym i ten chyba będę robiła już z zamkniętymi oczami. Więcej szalików w tym wzorze nie przewiduję J

niedziela, 28 września 2008
Kolejna ukończona praca

Tak jak pisałam wcześniej zabrałam się za kończenie niedokończonych robótek. Po jesiennych liściach przyszedł czas na dużą serwetę.

 
 

Do ukończenia brakowało mi 3 okrążeń i jeszcze dowiązywałam kolejny kordonek.

Jak widać muszę jeszcze dokonać kosmetyki wyrobu, czyli wyprać, naciągnąć, wyprasować. Krochmalić chyba nie będę, choć jeszcze zobaczę jak będzie po naciągnięciu i prasowaniu.

 

Na całość zużyłam 236g Petry 5 firmy DMC. Robiło się przyjemnie, a wyrób w stanie jak na zdjęciu ma 86cm średnicy. Po napięciu na pewno się zwiększy, ale lepiej gdyby nie za dużo, bo stół ma tylko 105 cm średnicy, a serweta ma być ozdobą pod szkłem.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6