Moje robótki, moje zainteresowania.
czwartek, 08 stycznia 2009
Biszkopt przekładany

Na polu robótkowym niewiele się u mnie dzieje, coś tam dłubię, ale jest to dla kogoś, kto możliwe, że zagląda na mój blog, więc na razie nie będzie zdjęć.

Ale nie będzie tak źle, zdjęcia w tym wpisie będą. Będzie to również robótka, tyle, że słodka J, a mianowicie biszkopt przekładany.

 

Każdy ma swój przepis na biszkopt, ja również takowy posiadam i stosuję do pieczenia biszkoptów na torty lub na ciasta z masą budyniową i galaretką.

 

Mój przepis na biszkopt:

 

8 jajek

2 szklanki mąki tortowe

1,5 szklanki cukru

1 łyżeczka proszku do pieczenia

 

Oddzielam białka od żółtek, żółtka mieszam z proszkiem do pieczenia, a białka ubijam na puszystą masę, dodając stopniowo cukier. Następnie dodaję po trochu żółtek wymieszanych z proszkiem, oczywiście nadal ubijając. Na koniec wsypuję mąkę i mieszam. Wylewam na blaszkę posmarowaną tłuszczem i wysypaną bułką tartą.

Przepis można stosować na blaszkę prostokątną, wtedy tylko raz przekrawamy biszkopt, lub w ogóle nie przekrawamy jeśli ma być z galaretką. Tym razem wykorzystałam blaszkę kwadratową, ciasto wyszło wyższe i udało mi się przekroić je na 3 części.

Zastanawiałam się czym je przełożyć, bo zwykle wykorzystuję bitą śmietanę. Tak też było tym razem, ale dodatkowo jedną warstwę zrobiłam z zagotowanego mleka skondensowanego, które rozsmarowałam na jednej z warstw. Obawiałam się jednak, ze całość będzie zbyt słodka, więc na masę z mleka położyłam masę z czarnej porzeczki. Można wykorzystać dżem porzeczkowy, ja miałam domową porzeczkę – kwaskową, ale właśnie dlatego super do ciasta.

Tego biszkoptu nie nasączałam, bo wiedziałam, że będą jadły dzieci. Do nasączania wykorzystuję różnych płynów, zależy od tego jaki smak chcę otrzymać i tak na mojej liście możliwości jest:

Wiśniówka

Ekstrakt z kawy z wódką

Sok owocowy z wódką

 

Biszkopt z bitą śmietaną, masą z mleka i porzeczek

 

niedziela, 07 grudnia 2008
Piernikowe ciasto

Oczywiście Święta Bożego Narodzenia nie są Świętami jeśli nie ma pysznych, pachnących pierniczków. Dziś proponuje przepis na pierniczki, które robię do kilku lat. Ciasto należy zrobić wcześniej i przechowywać je około miesiąca w chłodnym miejscu. Niestety w tym roku, ciasto udało mi się zarobić na 2 tygodnie przed planowanym pieczeniem – niestety maluch ma swoje prawa. Mam jednak nadzieję, że o połowę skrócony czas leżakowania nie wpłynie na jakość.

 

Pierniki

 

Składniki:

 

1 kg mąki

1/2 litra miodu

2 szklanki cukru

1 kostka smalcu

1/2 szklanki mleka

3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej

3 jajka

szczypta soli

1 torebka gotowej przyprawy do pierników + imbir, cynamon, gałka muszkatołowa, kardamon, mielone goździki = ½ szklanki

 

Na małym ogniu rozpuszczamy miód, cukier i smalec, tak aby powstała jednolita, dość płynna masa, a w zasadzie gęsty płyn. Czekamy, aż przestygnie i następie dodajemy stopniowo pozostałe składniki, przy czym sodę rozpuszczamy w chłodnym mleku. Wyrabiamy jednolitą masę, ponieważ jest ona dość miękka, lekko lejąca się, więc lepiej przechowywać ją w naczyniu, np. w misce. Przechowujemy około 4-5 tygodni.

 

Gdy przychodzi czas na pieczenie bierzemy porcje ciasta i wałkujemy, wycinamy wzory foremkami lub czym kto woli. Pieczemy około 10-15 min w temp. 180 stopni – oczywiście wkładamy do nagrzanego piekarnika. Jeśli zaraz po upieczeniu wszystkich nie zjemy, to te które zostaną dekorujemy. Tu już można popisać się fantazją i zdolnościami, jest to fantastyczne zajęcie dla dzieci.

 

Przechowywanie.  Jeśli coś jeszcze zostanie to należy pierniczki przechować. Ja osobiście polecam następujący sposób: pierniczki układam w metalowym pudełku warstwami, każdą warstwę skrapiam wodą i przekładam papierem do pieczenia.

 

Tak wygląda moje gotowe ciasto:

 

 

SMACZNEGO !!!

sobota, 19 lipca 2008
Lepiej późno niż wcale

Dawno temu (nie będzie to jednak bajka), splocik zaprosiła mnie do zabawy „podziel się tym co najlepsze”. Przyznam, że w natłoku spraw różnych zapomniałam może nie tyle o zabawie, ale o tym, że może zrobić to popisowe danie na obiad, aby mieć wizualizację do przepisu.

Niestety losy się tak złożyły, że w planach kuchennych były inne potrawy, a ponieważ już trochę czasu minęło, więc postanowiłam podać przepis, zdjęcie będzie w terminie późniejszym.

Przepis jest moją wariacją nt. dania, które jadłam w restauracji, a potem starałam się odtworzyć w mojej kuchni. Udało się, ale niestety nie ma konkretnych proporcji, gdyż robię to „na oko”, zależnie od tego ile mam mięsa sos ma więcej lub mniej ziarenek, ale smak zwykle ten sam, bo reguluję go zalewą.

 

Schab (polędwiczki) w sosie z zielonym pieprzem.

 

Składniki:

Schab (lub polędwiczki wieprzowe)

Tłuszcz do obsmażenia

Sól

Pieprz zielony w zalewie

Śmietana kremówka

 

Wykonanie:

Mięso pokroić na kotlety, rozbić, a następnie lekko nasolić i obsmażyć z obu strona na tłuszczu. Przełożyć do garnka i podlać niewielką ilością wody, pozostawić na małym ogniu, żeby mięso nieco zmiękło.

Pieprz zielony odsączyć z zalewy – zalewę proponuję zostawić, gdyż zależnie od ilości mięsa można jej potem trochę dodać do sosu dla wzmocnienia smaku.

Podczas gdy mięso się dusi można przygotować sos. Na patelnię pozostałą po smażeniu mięsa wrzucić pieprz, chwilę podsmażyć, a następnie dodać śmietanę kremówkę – ilość zależy od ilości mięsa i tego ile chcemy mieć sosu. Sos zostawiamy na lekkim gazie, aby nieco zgęstniał. Następnie dodajemy go do mięsa i jeszcze jakiś czas razem dusimy. Sprawdzamy smak sosu, jeśli jest zbyt słaby dla naszego podniebienia to można go wzmocnić dodając odrobinę pozostawionej zalewy.

 

Danie można podawać z ryżem i surówką z kapusty pekińskiej lub sałaty lodowej.

 

SMACZNEGO J

Splocikowi jeszcze raz dziękuję za zaproszenie do zabawy, a ja typuję kolejne osoby:

 

Ewcia

Aggaw

Truscaveczka

 

A poniżej zasady zabawy:

 

1. Napisać na swoim blogu przepis na super danie lub ciasto – można załączyć zdjęcie.

2. Wybrać 3 blogujące osoby i poprosić je o podzielenie się swoim super przepisem.

3. Wybrane osoby należy poinformować o tym fakcie w komentarzach na ich blogu.

4. W notatce z przepisem na swoim blogu należy również zamieścić zasady zabawy.

czwartek, 19 czerwca 2008
Sałatka dla Taty

Dziś wspólnie z córką postanowiłyśmy przygotować coś pysznego na kolację dla Taty, warunek był, że musi być lekkie i tylko z tego co mamy w domu. W związku z czym zajrzałyśmy do spiżarni, do lodówki i już było wiadomo co robimy.

 

Muszę przyznać że dziecię pomagało wytrwale, dzielnie kroiło składniki, doprawiało, mieszało i na koniec dekorowało.

 

A teraz czas na przedstawienie zawartości tego dania:

Sałata lodowa

Zielony ogórek

Pomidor

Rzodkiewka

Ser żółty

Przyprawa ziołowa do sałatek

Oliwa z oliwek

Krakersy sezamowe

 

To jest wersja light. Ja proponowałam dodać jeszcze pokrojone kabanosy, żeby całość była treściwsza, ale „główna przyrządzająca” odrzuciła tę propozycję uznając, że kabanosy można zjeść osobno.

Oczywiście zanim przyszedł Tata zdarzyłyśmy zjeść pół sałatki dokładając sobie krakersy J

poniedziałek, 11 lutego 2008
Białkówka

Tak jak wcześniej pisałam, po zrobionych pączkach zostały białka w ilości 10 sztuk, przechowywane w lodówce. Przyszedł więc czas na białkówkę, którą wykonałam według przepisu mnożąc składniki razy 2, bo też tyle miałam białek. Jedyna modyfikacja to nieco mniej mąki, bo tylko niepełne 2 szklanki.

Ciasto jest raczej suche, choć mojej rodzince to nie przeszkadza, ale dla urozmaicenia zrobiłam mus jabłkowy i jeszcze ciepły podawałam do ciastka. Polecam.

sobota, 02 lutego 2008
Pączki, pączusie…

Jak co roku J tłusty czwartek wypada w czwartek, czyli środek tygodnia, kiedy człowiek biega pomiędzy pracą, domem i innymi sprawami. Ale potem jak co roku jest weekend i to właśnie w ten weekend smażę pączki, pyszne, słodziutkie, mięciutkie.

Tym razem były dwa rodzaje, duże z nadzieniem śliwkowym i małe kuleczki bez nadzienia „na jeden ząb”.

 

Przepis i wykonanie są bardzo proste:

 

PĄCZKI:

 

Składniki:

1kg mąki

15 żółtek

5 dag masła

¾ szklanki cukru

1 laska wanilii

15 dag drożdży

1,5-2 szklanki mleka

Ok. 30 dag domowych powideł śliwkowych z 2 łyżkami rumu lub konfitury odsączone z syropu

Ok. 1 kg tłuszczu (smalcu) do smażenia

Cukier puder lub lukier.

 

Najpierw zrobić miksturę z drożdży rozprowadzonych ciepłym mlekiem z 1 łyżeczką cukru i 1 łyżką mąki. Postawić w ciepłym miejscu do podwojenia wstępnej objętości – trzeba uważać, bo zwykle rośnie bardzo szybko. Podczas wzrostu drożdży należy ubić żółtka z cukrem i zawartością laski wanilii, można naczynie do ubijania postawić na garnku z wrzątkiem, choć niekoniecznie.

Gdy drożdże stały się już dorosłe, czyli osiągnęły odpowiednią wielkość należy do mąki dodać rozczyn, ubite żółtka i wyrabiać rączkami pulchne ciastko, w tym czasie wlewać należy wlewać mleko. Na koniec dodajemy stopione masło, nadal ręcznie wyrabiamy ciasto do momentu, gdy zacznie odstawać od rąk. Stawiamy w ciepełku i ponownie czekamy na przytycie x 2. Ciasto rośnie szybko i ładnie. Na poniższym zdjęciu jest kula na dnie dużej miski.

A tu już wyrośnięte ciasto w całej misce.

A teraz czas na ostatni etap prac ręcznych, czyli formujemy pączki pamiętając o włożeniu nadzienia, chyba, że decydujemy się na wersję mini, wtedy formujemy tylko kuleczki. Gotowe układamy na desce lub stolnicy wysypanej mąką i ponownie czekamy na ostatnie już wyrośnięcie – również x 2.

I ostatnie kroki, które najbardziej cieszą, bo przybliżają nas do miękkiego, pulchnego, tłustego smakołyku. Następuje smażenie, przy czym aby upewnić się, że tłuszcz ma odpowiednią temperaturę wkładamy drewnianą łyżkę i jeśli pojawiają się wokół niej bąbelki to czas wrzucać pączki. Wkładamy tyle aby swobodnie pływały w tłuszczu, gdy jedna strona jest już przyrumieniona to przewracamy na drugą i naczynie przykrywamy. Teraz tylko pozostaje wyciągnąć efekt smażenia łyżką cedzakową na talerz z bibułą, aby odsączyć z tłuszczu, potem przełożone do suchego naczynia posypujemy cukrem pudrem lub smarujemy lukrem.

 

Dziś ze względu na brak odpowiedniej ilości drożdży robiłam tylko z 2/3 porcji.

Po wykonaniu pączków zostają białka, szkoda je wylewać, bo jest ich sporo i może na coś się przydadzą? Tak, tak, przydadzą się !!!

Wraz z bardzo dobrym przepisem na chrupiące faworki (po których wykonaniu również zostają białka) otrzymałam od mojej Cioci przepis na „białkówkę” czyli ciastko z samych białek z mąką, tłuszczem i bakaliami.

Pierwsze wersje jakie robiłam były ściśle według przepisu i wychodził keks, aż do pewnego razu, gdy postanowiłam białkówkę zabrać do pracy, bo łasuchów jest sporo i zrobiłam z dwóch porcji naraz tyle, że mąki wsypałam jak na jedną. Pomyłkę zauważyłam, gdy ciasto wkładałam do piekarnika i zaryzykowałam, bo gdyby nie wyszło to strata byłaby niewielka. Ciasto udało się, było miększe niż według oryginalnego przepisu i zostało zjedzone do ostatniego okruszka, a ja wiem, że nieraz nie warto trzymać się receptury J

 

Białkówka:

Składniki:

4-5 białek

¾ szklanki cukru

1,5 szklanki mąki

1 łyżeczka proszku do pieczenia

½ kostki margaryny

35 dag bakalii

 

Białka z cukrem ubić na sztywno, dosypać mąkę z proszkiem do pieczenia, a na koniec wlać roztopioną margarynę - nadal ubijać mikserem. Bakalie obtoczyć w mące ziemniaczanej i następnie wymieszać z ciastem. Gotowy mix wlać do wysmarowanej blachy i włożyć do nagrzanego (180 C) piekarnika n około 30 minut.